Wpisy archiwalne w kategorii

dzień jak codzień

Dystans całkowity:4778.00 km (w terenie 1911.00 km; 40.00%)
Czas w ruchu:198:15
Średnia prędkość:24.10 km/h
Maksymalna prędkość:49.00 km/h
Suma podjazdów:19884 m
Maks. tętno maksymalne:182 (95 %)
Maks. tętno średnie:169 (88 %)
Liczba aktywności:113
Średnio na aktywność:42.28 km i 1h 45m
Więcej statystyk

Asfaltowy koniec kwietnia

Czwartek, 30 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Wieczór był tak ciepły, że nie mogłem nawet stestować mojej nowej bluzy KTM. Nic to jednak - bo było tak przyjemnie i noga tak podawała, że aż miło było patrzeć w licznik :)

Niestety, oświetlenie za słabe na jazdę w terenie...

Udany dzień roboczy

Piątek, 24 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
To był całkiem udany dzień ze względu na kondycję i całkiem ładną trasę jaką zrobiłem przed i po pracy (z Laskiem Marcelińskim i Dębiną).
Niestety, spotkanie z ziomem się przeciągnęło i musiałem gnać do domu - mimo świetnej dyspozycji. A szkoda. Noga podawała - a pogoda - od paru tygodni jest prost wyborna do jazdy :)

Tylko trip do pracy

Środa, 22 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Niestety - mimo pięknej pogody i niezłej dyspozycji - musiałem wracać do domu, żeby wyskoczyć z Zuzką do zębologa.
Słowem - nic szczególnego nie nakręciłem. Mówi się trudno.

Coraz częściej używam blatu co jest niechybnym znakiem powracających strzępów kondycji.

Próbowanie nowego napędu

Czwartek, 16 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Nowe klamoty trzeba było ochrzcić.
NO nie da się ukryć, że potrzebna jest regulacja - więc popołudniu nabyłem stojak i z shimanowym manualem będę walczył z oporną przerzutką :)

Noga dziś podawała niemiłosiernie - odjazdy asfaltowe na blacie, proste podobnie.
W terenie też nieźle choć nawyk unikania chrupiącego łańcuch trochę mi jeszcze przeszkadza :D

Ogólnie wraca pała w nogi - to cieszy.

Koniec spracowanego łańcucha

Czwartek, 16 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
No i skończył się żywot legendarnego łańcucha HG-73. Po ponad 6kkm nie poddał się, ale koronka z przodu już chrupała nie miło.

Po usilnych poszukiwaniach koronki Cro-Mo, kiedy w końcu ją znalazłem na Miodowej u Rybczyńskiego - postanowiłem i tak kupić alu :) (osioł)
Potrzaskałem troszkę licznik przy okazji, ale nic mu nie jest prócz lekko pękniętego narożnika szybki.

Zrobiłem w niezłym tempie 40 kilo - ale w dwóch ratach.. :/

Napęd zaatakowałem ok 2o.3o.
Skończyłem po 1AM. Porażka... korba nie chciała się poddać... Wymieniłem stożek w piaście z przodu, ustawiłem heble, podmieniłem klocek z przodu- no i zrobiłem refresh dyferencjału. Komplet LX błyszczy aż serce rośnie. Oby wytrzymał tyle co jego poprzednik.
Niestety - tym razem konieczna będzie regulacja przerzutki z tyłu. Chwilowo mam 8 biegów :/

Stan licznika: 9.514 km.

Nocne przepalanie sadła

Poniedziałek, 6 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Przyznam, poczułem impuls do treningów. Mogę nie spać tylko jeździć.
Zmieniłem od dziś dietę - zero zbytecznego cukru - reżim jak u ruskich.

Efekty? Większa witalność i ... hm... mimo braku snu (4 h.) średnie tętno wysżło podejrzanie niskie.
Robiłem długie podjazdy, dobijając max. do 155-160 hbpm.
Ciekawe jak to działa.

Ogólnie - forma bez rewelacji - ale nowe oponki czynią jazdę zauważalnie szybszą.

Krótko acz szybko

Piątek, 3 kwietnia 2009 · Komentarze(0)
Z racji braku czasu postanowiłem nieco mocniej pocisnąć - tym bardziej , że pogoda sprzyjało. Było ciepło, słonecznie i bez większego wiatru.
Nic tylko wybrać się w teren.
Poleciałem do Swarzędza standardowymi ścieżkami - ale za to w dobrym i równym tempie.
Przyznam, że walczyłem dzielnie.
Suma podjazdów bez rewelacji - ale i tak uważam trening za udany.
Tym bardziej, że później już kulałem 15 km z "kadrą juniorek" :D

Powolny trening

Poniedziałek, 30 marca 2009 · Komentarze(0)
Eksperyment z przepalaniem tkanki tłuszczowe (czyli jazda na 65% Hrmax) był trudny ale częściowo się powiódł. Do Swarzędza wytrzymałem - ale później już musiałem pocisnąć bo stawałem się nerwowy :)

Ogólnie krążyłem w rejonie Malty, gdzie nakulałem trochę km po męczącej, nużącej nocce.

Założylem w końcu SPD dzięki czemu jechało się duuużo lepiej niż wczoraj.

Podbudowany teorią na temat corneringu w zakrętach, popróbowałem nieco w terenie - ale za mało.

Przebudzenie

Niedziela, 29 marca 2009 · Komentarze(0)
Po haniebnym przestoju, zaatakowałem walcząc ze zwałami tłuszczu i ledwie bijącym sercem.

Nie było łatwo - ale na pewno przyjemnie. Nie ma to jak skatować się odrobinę, odwiedzając przy okazji wszystkie najlepsze miejscówki po jakich na co dzień się poruszam. Ot - takie swoiste przywitanie nowego sezonu.

Może też jako forma pokuty za absencję na zawodach Thule w Puszczykowie :/
No - ale z tą formą to mogłem co najwyżej pokibicować :D