Wpisy archiwalne w kategorii

dzień jak codzień

Dystans całkowity:4778.00 km (w terenie 1911.00 km; 40.00%)
Czas w ruchu:198:15
Średnia prędkość:24.10 km/h
Maksymalna prędkość:49.00 km/h
Suma podjazdów:19884 m
Maks. tętno maksymalne:182 (95 %)
Maks. tętno średnie:169 (88 %)
Liczba aktywności:113
Średnio na aktywność:42.28 km i 1h 45m
Więcej statystyk

Wieczorne odrdzewianie mięśni

Sobota, 14 marca 2009 · Komentarze(0)
Cóż. Dwumiesięczna przerwa to dramat :D
Ale nie było aż tak źle.
Napęd dogorywa, a klocki z tyłu to już sama blacha - ale rower nadal mknie jak pocisk :)
Nowy napęd jużna szczęście zamówiony - tylko kiedy to dojedzie? :/

Sama trasa - jak najbardziej standardowa - po miejsckich podjazdach i trochępo błocie jakie zosało z ostatniego śniegu i mżawki.
Jechało sie nieźle, acz wyraźnie szybko spóchły mi nogi. może to jeszcze zmęczenie po nockach.
Czas smarować stawy przed sezonem. Pierwsze zawody Thule: 29.III! (Puszczykowo)

Nocny lot

Niedziela, 1 lutego 2009 · Komentarze(0)
Miało być standardowe 1.40' Ale jakoś tak się świetnie jeździło po tym śniegu że nie mogłem wrócić do domu i tym sposobem zawitałem w domu dopiero dnia następnego :)

Było diabelnie ślisko. Asfal0ty zlodzone i wyślizgane przez samochody skutecznie zniechęcały do używania hamulców.
Za to w lesie - dzięki śnieżnej pokrywie - było tak jasno ze można było pomykać nawet bez oświetlenia.
Nie spotkałem żywego ducha ani nad Maltą - ani nas Wartą.
Księżycowy krajobraz i Coldplay w słuchawkach - tak - to było niezłe :))

Wróciłem lekko wymęczony ale mimo to w niezłej formie. Trzeba zagęścić terminarz treningów żeby w marcu zaatakować co sił w trójgłowym :D

Zupełnie bez ekstrawagancji. Krótka wycieczka

Wtorek, 30 grudnia 2008 · Komentarze(0)
Zupełnie bez ekstrawagancji. Krótka wycieczka do Swarzędza i po szutrówkach nad maltą. Było 3 st. mrozu i miałem mało czasu więc walczyłem z czynnikiem psychologicznym cisnąc nieco mocniej niż "turysta" ale średnia i tak wyszła śmieszna.

Nie ulega jednak wątpliwości, że podstawowym problemem jest mobilizacja - mnie - brak kondycji :)

Słabość tkwi w głowie. :|

Poranne śmiganie po zamarzniętych

Poniedziałek, 29 grudnia 2008 · Komentarze(0)
Poranne śmiganie po zamarzniętych liściach w lesie - niestety krótsze z powodu porannaego incydentu w garażu :/

Było 5.5st mrozu i dało się to odczuc po godzinie jazdy. Niemniej było bardzo przyjemnie. Jutro na pewno wezmę aparat - bo wschodzące słońce urzeka - zwłaszcza na mokradłach pod Antoninkiem.

Kondycja nieco lepsza niż wczoraj, ale jeszcze daleko od optymalnej.
Trzeba jednak wspomnieć że spałem tylko 4h. :/

Przewyższenie dziś: 222m. Czyli srednio.

Do 9k zostało już tylko 62 km. :)
Jutro zaatakuję skoro świt... Dziś konieczne jest smarowanie bo łańcuch na mrozie szywnieje jak...




Jej

Niedziela, 28 grudnia 2008 · Komentarze(0)


Jej Wysokość "Dziewicza Góra" dała mi dziś nieco w kość, choć nie tak mocno jak mogło by się zdawać. Jazda w 3st mrozie bardziej nadwyrężyła moje ramiona i zmarznięte stopy niż same nogi - ale wycieczka i tak była świetna. Pokuta za święta została odprawiona. Straty po 4 tygodniach przerwy - szalone. Makabra.

HRavg=169 :/
Ale za to 316 m przewyższenia :)





Jutro kolejny etap walki o zamknięcie 9.tysiąca :)
Brakuje zaledwie 94 km. Akurat na 3 dni jazdy !

Wycieczka ostatkiem sił. Nic

Niedziela, 30 listopada 2008 · Komentarze(0)
Wycieczka ostatkiem sił. Nic szczególnego. Deszcz zepsuł wszystko... No i pana jakby tego było mało :D Połowa drogi z robo na piechotę...

Podła pogoda, wiatr, mokro,

Niedziela, 16 listopada 2008 · Komentarze(0)
Podła pogoda, wiatr, mokro, slisko. Dramat normalnie.

Ale miałem silne parcie na pocenie się pod górkę więc poleciałem w stronę Swarzędza a potem kółka w lesie nad Maltą.
Wyszło nieźle - bo 362m. przewyższenia. Dobry znak - jest postęp. Średnia słaba bo faktycznie katowałem dziś głównie teren.

AvgHR = 164. ale max. tylko 175.

Taka sobie wycieczka w święto

Wtorek, 11 listopada 2008 · Komentarze(0)
Taka sobie wycieczka w święto narodowe.

Bez zawału ale w przyzwoitym tempie. Hr(avg)=167, max.=182. Do tego 280m przewyższenia - czyli było trochę pod górę.

Nie będę się rozpisywał, bo mnie żona obserwuje :(

Do pracy - przez Marcelin

Piątek, 31 października 2008 · Komentarze(0)
Do pracy - przez Marcelin - nawet w miarę -a choć z zadzyszką, a po pracy - brak sił i czasu - więc szybko do domu. Leptop gniótł mnie w plecy niemiłosiernie...

Czekam nadal na licznik. Gamonie z ABP milczą.. a ja jeżdżę bez licznika :(((

Jesienne tripy przed/po pracy. bardzo

Środa, 1 października 2008 · Komentarze(0)
Jesienne tripy przed/po pracy. bardzo przyjemne powietrze i ładna pogoda... I do tego te kolory na leśnych ścieżkach. Nie wiadomo gdzie głowę obrócić - trudno się skupić na jeździe ...