Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2008

Dystans całkowity:502.10 km (w terenie 203.00 km; 40.43%)
Czas w ruchu:22:35
Średnia prędkość:22.23 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:35.86 km i 1h 36m
Więcej statystyk

Przymusowo skrócona wycieczka

Wtorek, 29 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Przymusowo skrócona wycieczka - jak zwykle z laptuchem na plecach...

A szkoda - bo w drodze powrotnej noga podawała jak smok... Ostatni podjazd na Malcie - 30 kmph - a później prosta ze stałą prędkością 35 kmph. Aż żal wracać do domu...

Wieczorny asfalt.
Było szybko

Sobota, 26 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Wieczorny asfalt.
Było szybko i pod górkę. W sumie przez 30 km tempo było równe - później nico zaczęło spadać, w miarę jak czułem coraz silniejszy głód.

Spałem po tym jak niemowlę. Tylko że obudziłem się jakiś taki zmęczony :D

Poranny przejazd - mimo że

Piątek, 25 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Poranny przejazd - mimo że wysiłkowy, nie zachwycał średnią prędkością. Do tego te poranne, planowe przestoje i ten laptop na plecach :/

Po pracy było dużo lepiej. Nawet zasakująco dobrze.
Noga miała parę. Szutrówki na Dębinie i Starołęcki podjazd - wszystko to było za mało żeby mnie powstrzymać :]

Później jeszcze szybka pętelka na "zapleczu" Malty - i - z założenia - relaksująca prosta wzdłuż Malty - ale wiatr przed deszczem skutecznie mnie wychchłał.

Poczułem ból. :>

Przejazd w czasie pracy :)

Przejazd w czasie pracy :)
Szybka wycieczka nad Maltę, żeby obadać formępo wiruchu jaki mnie zmęczył we środę.

Noga podawała - ale tylko na początku - później jednak poczułem solidne zmęczenie. Nie było już tak łatwo - ale ogólnie dośc szybko. Tyle że mało czasu. W końcu praca to praca - nawet jeśli z przerwami...

No i perwszy maraton

Niedziela, 20 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Kategoria starty
No i perwszy maraton z głowy.



Płaski i dość łatwy - a jednak zmęczył mnie solidnie.
Nie łatwo być amatorem. Ale jest. cel. Może uda się jeszcze w tym sezonie zaliczyć jakiś górski - tyko nad wydolnością muszę popracować...

Przed pracą było porażkowo

Piątek, 18 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Przed pracą było porażkowo i jakoś ciężko. Po pracy - mimo tego samego, cieżkiwgo plecaka, szło doskonale i z werwą.

Przeleciałem po Dębinie, Ratajach i Malcie - przez las. Tempo było bardzo żwawe. Cieszą takie dni :)

Jak słowo daję, już nigdy

Wtorek, 15 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Jak słowo daję, już nigdy nie będe się nabijał z synoptyków...
Miało padać, a świeciło słońce. Wyjechałem z robo, myśląc że sobie pohasam po lesie - noga podawała świetnie - ale w połowie drogi tak mnie spłukało, że chlupało mi w butach.

Jechałem sobie tylko co sił, a grad bębnił mi w kask, zalewając zaparowane okulary wodą. Takiej ulewy dawno już nie widziałem.

Gniew synoptyków jest wielki. Strzeżcie się go... :)

Szkoda tego dnia... Za oknem nadal pada.

Do pracy i z pracy

Poniedziałek, 14 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Do pracy i z pracy - ogólnie standard.

Szkoda, że z laptopem na plecach i z potężnym niedoborem snu...
Czuć było w nogach podczas jazdy, chociaż tempo i tak było znośne.

Zarejestrowany na MTB-Marathon, nastawiam się na męczenie 69 km.... :)

W zasadzie skończyłęm

Niedziela, 13 kwietnia 2008 · Komentarze(2)
W zasadzie skończyłęm już w poniedziałek, ale...
W ramach pokuty za nieobecność w Puszczykowie, zapodałem interwał podjazdowy 10 km (10x podjazd przy wiadukcie) i 20 kilo po asfalcie w godnym tempie (też sporo pod górkę jak by nie było)

Szkoda tych zawodów w błocie. Żałuję cholernie.
Ale... nauka zdobyta w traumatycznych warunkach, warta jest najwięcej :)

Po nockach w pracy

Sobota, 12 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Po nockach w pracy nie sposób normalnie funkcjonować. Wyjście na trening o północy jest chyba tego dobrym dowodem :)

Asfaltowa przejażdżka z serią długich i szybkich podjazdów.
W sumie chodziło głównie o ponowne przyzyczajenie się do SPD - po ponad dwuletniej przerwie. Ale jak się okazuje - z tym jest jak z jazdą na rowerze :D

Może w Puszczykowie na Thule #2 uda się tym razem zachować więcej godności? :)