Wieczorny trip

Środa, 25 listopada 2009 · Komentarze(0)
Miało być spokojnie - na 150 - i było - do czasu aż się rozgrzałem. Później jakoś tempo poleciało do góry z automatu. Ale było bez dąsów - noga dawała radę. Trochę chłodny wieczór - ale trip przyjemny.

Rozgrzewka po wyautowaniu

Niedziela, 22 listopada 2009 · Komentarze(0)
Miało być delikatnie i było.
Po wiruchu i tygodniowej rekonwalescencji - mogło być gorzej Nie było źle - ale nadal czuje się osłabiony.
Średnia 22 nie zahwyca - ale cieszę sie, że znów jestem "w siodle".
Brakowało mi tego diabelnie.

Będę potrzebował z 4 wyjazdów, żeby dojść do siebie i na nowo się zaaklimatyzować oraz przywyknąć na nowo do pedzi platformowych...
Rower - niezmiennie niezawodny :)

Ostatnie podrygi resztkami sił

Poniedziałek, 2 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kiedy jechałem - jeszcze tego nie wiedziałem - teraz, kiedy to piszę wiem dobrze - że słabnące nogi podczas tej wycieczki nie były przypadkiem.
Przemarzłem i osłabłem - a następnego dnia zaatakował mnie wirus... kurde ospy...
Serio. Makabra i drwina..
3 tygodnie przerwy z powodu choróbska, które zmieniło mnie w muchomora i pozbawiło formy na jakiś czas.

To musiała być jakaś forma pokuty. Czuję się skarcony przez los. Nadal mam blizny :/

Szybka akcja w mieście

Wtorek, 20 października 2009 · Komentarze(0)
Był remote - więc nie było czasu na długie wycieczki - zresztą było zimno i wietrznie.
Do robo i z powrotem - dostarczyć klamoty do firmy - a potem po lesie do domu - lekko naokoło - ale bez większych tripów.
Tempo - w normie.

Wągrowiec - Finał Pucharu Wlkp.

Poniedziałek, 12 października 2009 · Komentarze(0)
Kategoria starty
To był najlepszy ze startów w tym sezonie.
Dałem z sobie ile trzeba - co w prawdzie nie uchroniło mnie przed dublem ze strony cholernego cyborga na 29" rowerku przełajowym - ale miałem świadomość, że walka była godna.

Na każdym okrążeniu ciąłem ziomków aż miło.
Tym razem - Arek Kaczmarek i jego piękny KTM nie dali rady - na podjeździe coś mu chyba chrupnęło i miał parę minut straty.

Szkoda, że nie było mi dane powalczyć o to jedno okrążenie więcej.
Mam wrażenie, ze mogło być wyraźnie lepiej. Dojechałem 12.

Koniec końców - po 3 startach w pucharze, skończyłem na 20. miejscu w generalce.
Szkoda , że tak odpuściłem ten puchar. Mogło być całkiem nieźle :))

No nic. W 2010 się odgryzę , jeśli tylko będzie mi dane.

Delikatne śmiganie nocą

Czwartek, 8 października 2009 · Komentarze(0)
Dzień przed zawodami naszło mnie na lekki rozruch mięśni.
No niby się nie jeździ tuż przed startem - ale jakoś nie mogłem się powstrzymać.

Śmignąłem jak zefir po standardowych ścieżkach, wraz z zapleczem Malty. Było świetnie - zeszła mgła i mimo chłodu jechało się świetnie.
Deptałem delikatnie żeby tylko za mocno nie napinać nóg - ale mimo to tempo i tak skoczyło prawie do typowego.

Wewnętrzny poganiacz jest silniejszy od rozsądku.

Lekko rozstrojona tylna przerzutka, może jutro sprawić trochę kłopotów. Trzeba będzie uważnie motać łańcuchem na podjazdach...

Nocna hulanka - część druga

Środa, 7 października 2009 · Komentarze(0)
Tym razem dla odmiany - Marcelin i Rusałka "w drugą stronę". Później Cytadela, obwodnica i Malta w stronę Swarzędza.
Jechało się nieźle - ale było nienaturalnie ciepło. Odwodniłem się lekko...

Ogólnie było nieźle. Sigma - z nową baterią - w końcu działa jak należy. Niech mnie... Banał. Wskaźnik poziomu baterii można sobie ... odpuścić :D

Nocna hulanka wokół Poznania

Poniedziałek, 5 października 2009 · Komentarze(0)
Na ostatnią chwilę - nieco od niechcenia - wyszedłem przepalić zeżarte węglowodany.
Jesienna aura zaatakowała chłodem i wilgocią - ale i ezoterycznymi zapachami zgnilizny i obumierającego lata. Chyba dlatego najbardziej lubię jazdę w nocy. W dzień, ludzie i samochody przeszkadzają w kontemplowaniu przestrzeni jaka nas otacza.

Jeździło się nieźle. Noga podawała i trasa była dość szybka. Zlekka późno skończyłem... W robocie znów będzie mordęga... :D

Kolejna skrócona wycieczka....

Czwartek, 24 września 2009 · Komentarze(2)
Z rana noga nie podawała - czułem zmęczenie wczorajszymi wyczynami na szosie.
Popołudniu było jakby lepiej - mimo, ze w nogach czułem jeszcze lekką watę - tempo było ok. Tyle , że jak zwykle Sigma psuła mi nastrój.

Trasa - typowa - bez żadnych rewelacji - tyle , że znów krócej z powodu kolejnej ważnej sprawy... Kiedy to się skończy? :/

Trzy razy w trasie

Środa, 23 września 2009 · Komentarze(0)
Dziś glównie szosa - i to dość szybko i daleko.
Z rana - do robo i trochę po lesie - (oczywiście Sigma nie raczyła gadać) - później - po 2 godzinach - wycieczka do VOX-u, czyli 36 km. po ulicach, chodnikach i na szosie. Tempo było doskonałe - w zasadzie non stop powyżej 27 kmph.

Dobrym smaczkiem, była jazda za wywrotką - 45 kmph pod górkę - w stronę katedry.
Niestety - później był korek i musiałem sam zmagać się z wiatrem.

Po powrocie byłem lekko zajechany.

Po robo było juz krócej niż zwykle bo wiatr zaczął wiać i pogoda zrobiła sie bez rewelacji.