Wpisy archiwalne w kategorii

dzień jak codzień

Dystans całkowity:4778.00 km (w terenie 1911.00 km; 40.00%)
Czas w ruchu:198:15
Średnia prędkość:24.10 km/h
Maksymalna prędkość:49.00 km/h
Suma podjazdów:19884 m
Maks. tętno maksymalne:182 (95 %)
Maks. tętno średnie:169 (88 %)
Liczba aktywności:113
Średnio na aktywność:42.28 km i 1h 45m
Więcej statystyk

Bez hampla - ale z parą w nogach

Poniedziałek, 12 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Przed pracą nie było turystyki - bo późno wyjechałem.
Za to po pracy - i owszem - w ładnym tempie pokulałem się swoimi ścieżkami.
Można by rzec , że im dłużej jechałem, tym było szybciej...

Jakoś dużo po asfalcie wyszło...
No i trzeba zrobić porządek z tylnym hamplem - bo albo zatłuszczony jest , albo zapowietrzony... Albo mu LHM+ nie służy...
Aż mnie skręca na myśl o ponownym rozkręcaniu tego dziadostwa :|

Krótko i bez rewelacji

Środa, 7 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Mało i krótko bo z plecakiem i zapieczonym cylinderkiem w tylnym hamplu... Jakbym ciągnął przyczepę kempingową...

No i czas na zmianę gum oraz przesiadkę z powrotem na SPD...

Powolny powrót po krótkiej przerwie

Wtorek, 6 kwietnia 2010 · Komentarze(0)
Przez dennych synoptyków spędziłem wielkanoc bez roweru - co skończyło się zamułą totalną. Dzisiejsza pokuta była dotkliwa. Dopiero po 40 minutach złapałem tempo. Nie wiem doprawdy, jak mam pojechać maraton w Dolsku...
Power is out of here... :/

Ciepło i przyjaźnie

Czwartek, 25 marca 2010 · Komentarze(0)
Robo / Dom - znów jakoś na około. Testuje zastępstwo dla SportsTrackera - ale póki co nie ma godnego następcy na Androidzie.
Noga z rana jakoś słabo podawała - bo niedożywiony byłem - ale za półmetkiem jakoś się poprawiło i nabrałem tempa.

Popołudniu - krócej niż zamierzałem - ale i tak było i po mieście - i po lesie...

Dobra pogoda - nóg mi nie szkoda :)

Środa, 24 marca 2010 · Komentarze(0)
Rano zimno jak diabli - ubrany na zimowo - ledwie się wczołgałem na górczyński wiadukt.. Ciężko coś i mozolnie to szło... W lesie trochę lepiej już było - ale i tak wypociłem się jak prosiak.

Popołudniu w planach był dłuższy trip - bo powrót był przez piątkowo - więc po asfalcie kulałem się już całkiem sprawnie.

nie ma jednak co ukrywać - oponki 2.5 mi nie pomagają w windowaniu średniej ...

Miasto: do roboty i z powrotem

Sobota, 20 marca 2010 · Komentarze(0)
Najpierw ciężki plecak - a po robocie - byłem tak zajechany, że nawet nie miałem zmiru do jazdy... Proza pokonała pasję.

Spokojne, miejskie śmiganie

Czwartek, 18 marca 2010 · Komentarze(0)
Miało być spokojnie - dla rozluźnienia - ale przebrzydły wiatr znów zaatakował i nie zawsze było - ot tak sobie z nóżki na nóżkę...

Było parę spraw "na mieście" więc prócz przyjemności udało się tez coś pożytecznego zrobić..
Na przykład kupić dziecku nóżkę do roweru :D I sobie nowe klocuchy do przedniego hampla... Tym razem Clark`s. Niech to... Kosztują prawie połowę klocków Magury...
Skandal :)

Za parę chwil będę je wciskał w zacisk. Zobaczymy jak długo pocisną. To już 3ci zestaw...

Zajechany na inaugurację roku...

Niedziela, 3 stycznia 2010 · Komentarze(1)
Miało być tak pięknie.. Niestety - nadwyrężone mięśnie zawiodły na finiszu. Naciągnięty mięsień w prawej nodze spowolnił haniebnie jazdę, która i tak była nieco utrudniona z powodu miękkiego i puszystego śniegu.

Mimo to Dziewicza została zdobyta - i tradycji - mniej więcej stało się zadość.
Na górze był mały postój - a następnie dalsze odmrażanie rąk i stóp ;)



I wszystko było by cacy gdyby nie zajechana noga. Czuję się teraz jak kaleka...

Nocne, poświąteczne odmulanie

Niedziela, 27 grudnia 2009 · Komentarze(0)
Miało być krótko - ale pokuta musi być. Wyszło przyzwoite tempo, nie było wiatru, więc kulałem się po kniejach, aż zrobiła się 1.3o i rozsądek nakazywał wrócić do domu.

Dobry wariant ubioru na bezwietrzny mróz: windstoper + polar i cienkie rękawice.
Zdało egzamin w 100%. Nawet bez luźnych spodni.

Szybko, szybko, byle pojeździć... :)

Poniedziałek, 21 grudnia 2009 · Komentarze(0)
No szybko to było oczywiście w sensie małej ilości czasu na jazdę...

Spadł świeży śnieg. dużo. Jeździło się po nim jak po cieście. Ale widok nierozdziewiczonych leśnych ścieżek natchnął mnie energią.
Mając mało czasu - poleciałem do Swarzędza i z powrotem.

Zimowe ogumienie udowodniło swoją przydatność po raz kolejny. Szeroki but to jest to :)
Cienkie oponki są dla cienkich Bolków :D