Było krótko - bo w takim

Czwartek, 3 lipca 2008 · Komentarze(0)
Było krótko - bo w takim upale jazda to jakiś masochizm...
Czułem się jak zamknięty w piekarniku. Nawet w lesie panowała duchota nie do wytrzymania.

I do tego ten koleś bez gaci nad Wartą. Co za nędzny dzień :/

Noga podawała. Staje się

Wtorek, 1 lipca 2008 · Komentarze(0)
Noga podawała. Staje się to powoli regułą. To piękne :))

Mimo niewyspania i niezłego bankietu do późnej nocy - ani kaca - ani osłabnienia nie zauważyłem. Może wręcz przeciwnie? :))

Bez wysiłku - mimo gorąca - nakręciłem kaemy i wróciłem do domu rześki jak niemowlę...

Trasa i osiągi - praktycznie identyczne jak dzień wczęśniej.
Przemysłowa powtarzalność. niesamowite...

Ależ podawała dziś noga.

Poniedziałek, 30 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Ależ podawała dziś noga. Cudnie. :)

Z rana - program standardowy i tempo dość rozsądne.

Popołudniu - po frustrującym dniu w pracy, prądu w nogach zebrało się więcej niż zwykle i mimo wiatru atakowałem podjazdy jak kuna.

Niesamowite, że na niektórych podjazdach nawet tętno mi się nie zmieniało - jakby pedałował kto inny. Czy to już dobra forma - czy jeszcze przedbiegi? ;)

Koniec miesiąca - więc czas na podsumowanie.
Czerwiec był dobry. Świetna pogoda i dużo sposobności do dłuższych przejażdżek. 662 km. Było by świetnie, gdyby lipiec był co najmniej tak samo dobry...

Jak się nie śpi po nocach

Czwartek, 26 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Jak się nie śpi po nocach tyko klika, to potem tak to wygląda.
Cały dzień nie byłem senny, ale pałer w nogach - no cóż... zdecydowanie słaby.

Dałem radę utrzymać dobre tempo ale wytrzymałości brak. Do tego ta duchota. Deszcz wisi w powietrzu ale nie leci ani kropla...
Kurz obklepił mi rower jakbym mieszkał w Australii a nie środkowej europie... Dziś trzeba się będzie wybrać na myjnię... może autem też? :)

Swoją drogą.... padłem o 22.oo. Totalnie. Nie miaełm siły nawet siedizeć :D
Organizmu nie oszukasz.

Przerwa spowodowana choróbskiem

Środa, 25 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Przerwa spowodowana choróbskiem i wizytacją w weekend spowodowała zaległości.
Niestety forma nie jest optymalna.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że choć rower stał na swoim miejscu, ostro trenowałem przez te parę dni...

skoki...



zjazdy...



i podjazdy.



Postęp - niewiarygodny. Zakawalifikowałem się na 30.VI w Heiligenblut - na 870 miejscu (z 5450 z jakiego zaczynałem :D)

Z rana była lekka katorga

Piątek, 20 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Z rana była lekka katorga - z ledwością doczłapałem się do lasu. Dokręciłem do 20 km i poszedłem popracować.

Popołudniu było już lepiej, ale szturm wiaduktu Górczyńskiego się nie powiódł.
W terenie było jednak znośnie.

Koniec końców - z okazji urodzin Myszy, wróciłem wcześniej i skończyłem na 44km.

Ale przynajmniej nie zmokłem - wbrew prognozom :)

Biorytm mówi wszystko. Zastanawiałem

Czwartek, 19 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Biorytm mówi wszystko. Zastanawiałem się skąd takie wahania formy i sprawdziłem. No kurcze aż się nie chce wierzyć ;)

Rano, bez energii przyjechałem do pracy - bez przejazdu przez Marcelin - również z braku czasu.

Po południu było nieco lepiej - ale też bez szokujących przypływów mocy. Poprostu dało się jechać.
No i ten cholerny plecak...

Ale - jeśli wierzyć biorytmom :D będzie lepiej - narazie fizyczny: -27, ale idzie w górę ;))



I oby tak było... Jutro raczej wolne od roweru (ma padać) . W sobotę biba więc też rower będize stał nie ruszany... Może w niedzielę WPN?

Rano szło mozolnie. koszmar.

Środa, 18 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Rano szło mozolnie. koszmar. Dopiero w lesie ożyłem i pohulałem chwilkę po ścieżkach na Marcelinie.

Popołudniu było dużo lepiej - nawet plecak wydawał się nie przeszkadzać - niestety, jak zwykle ograniczony czas zmusił mnie do powrotu. Niemniej jeździło się całkiem nieźle - i tempo było już bardziej godne niż z rana